Narzędzie, które skraca drogę do finansowania
- Klient
- Kancelaria Miszewicz
- Branża
- doradca finansowy
- Lokalizacja
- Zielona Góra
- Zakres
- projekt produktu + autorskie narzędzie (statyczny HTML / vanilla JS) + backend wysyłki
Klient
Kancelaria Miszewicz to doradca finansowy z Zielonej Góry - pomoc w uzyskaniu finansowania, zarówno dla firm, jak i osób prywatnych. Klienci przychodzą tu z bardzo różnych sytuacji, a każda z nich wymaga innego kompletu dokumentów. Prawie nikt nie zna przy tym terminologii, którą operuje bank - i nie musi. Właśnie dlatego przychodzi do doradcy.
To praca oparta na relacji i zaufaniu, nie na wolumenie. Klient trafia do konkretnego człowieka, który ma go przeprowadzić przez formalności - a nie do infolinii z dziesiątkami konsultantów. W takim modelu czas doradcy jest zasobem najcenniejszym i najłatwiejszym do zmarnowania.
Problem
Najwięcej czasu pochłaniał nie sam kredyt, lecz droga do niego - wstępny kontakt. Klient wracał raz po raz z tym samym pytaniem: jakie dokumenty, skąd je wziąć, jak wypełnić. Doradca dyktował te same instrukcje kolejnym osobom, a i tak dostawał dane niekompletne albo „z własnej matematyki” - klient wpisywał 20% wkładu z przyzwyczajenia, choć realnie miał 5%.
Punktem wyjścia było jedno rozróżnienie: klient nie jest problemem. Problemem jest czas tracony na powtarzanie tego samego. Klient ma prawo nie wiedzieć - po to przychodzi do specjalisty. Zadanie brzmiało więc tak: zdjąć z doradcy rolę „automatu do instrukcji”, nie przerzucając niczego na klienta.
Do tego dochodził bałagan w dokumentach. Komplet potrafił przyjść w pięciu osobnych mailach, rozłożonych na przestrzeni miesiąca - a później trudno go odnaleźć w skrzynce i złożyć w całość. Trzeba przy tym pamiętać, że około 70% klientów działa z telefonu, często w biegu, a wśród nich bywa klient hipoteczny 50+, mniej cyfrowy. Długi, klasyczny formularz w takich warunkach albo generuje błędy, albo zostaje porzucony w połowie.
Rozwiązanie

Odpowiedzią nie jest wizytówka, lecz narzędzie, które prowadzi klienta za rękę - tak, żeby odpowiedzi dostawał od razu, w trakcie, i nie musiał o nic dopytywać.
Zacząłem od jednej sekcji z formularzem: klient opisuje, kim jest i czego potrzebuje, a system zbiera podstawowe dane. Od razu dołożyłem wgrywanie plików - zamiast pięciu maili rozrzuconych w czasie jeden komplet w jednym miejscu.
Potem narzędzie rosło dokładnie tam, gdzie realnie uwierało klienta:
- Podpowiedzi przy każdej opcji, nie tylko przy sekcji. W myśl zasady „nie wiesz - pytaj”: dymek „?” tłumaczy każdy pojedynczy wybór, a nie ogólnie cały krok. Terminologia (wkład własny, leasing operacyjny, operat szacunkowy, RZiS) przestaje onieśmielać już na stronie, a nie dopiero w rozmowie.
- Dokumenty z etykietą odpowiedzialności. Przy każdym dokumencie widać, kto go dostarcza - „Ty”, „księgowy”, „urząd”. Klient od razu wie, o co poprosić księgowego, a co załatwić sam.
- Instrukcje tam, gdzie trzeba się namęczyć. Dokumenty wymagające więcej pracy (np. pobranie raportu BIK) dostały krok po kroku „jak i skąd”, wraz z linkiem do właściwego serwisu. Klient może w niego kliknąć albo - jeśli woli - wpisać adres ręcznie w wyszukiwarce.
- Poka-yoke jako fundament. Klient widzi wyłącznie opcje, które go dotyczą, „Dalej” pozostaje zablokowane do kompletności kroku, a przy wkładzie własnym po wpisaniu „20%” od razu widzi „= 240 000 zł” i sam się koryguje. Nie da się popełnić błędu, którego fizycznie nie ma na ekranie.
- Zero magazynu danych. Komplet - dane i dokumenty - trafia wyłącznie mailem do doradcy; nic nie zostaje na serwerze.
Od jednej sekcji do narzędzia, które tłumaczy proces
Sama sekcja hero to za mało - klient może z niej nic nie zrozumieć, a osoba, która dopiero się rozgląda, po prostu wyjdzie. Dlatego strona obrosła w sekcje tłumaczące proces od strony doradcy: co dzieje się z przesłanymi dokumentami, czego się spodziewać i jak wygląda współpraca. To zdejmuje z klienta niepewność, zanim jeszcze zacznie.
Jest też krótki formularz kontaktowy dla osób, które niczego jeszcze nie ustalały - prowadzi je przez kilka mikro-kroków tą samą logiką poka-yoke.
Wynik
Strona jest świeża, więc na twarde liczby o skróceniu procesu wciąż jest za wcześnie. Wstępne testy są jednak obiecujące: takie prowadzenie klienta może skrócić etap wstępny o 40-50% czasu, który doradca musiałby na niego poświęcić. Gdy zbiorę dane z dłuższego okresu, uzupełnię je w tym miejscu.
I tu ważne zastrzeżenie: to nie jest droga na skróty. Nie chodzi o to, żeby zrobić cokolwiek byle szybciej. Chodzi o to, że doradca, który czeka, dzwoni i dyktuje instrukcje, w tym samym czasie nie analizuje dokumentów innych klientów. Każda godzina odzyskana na wstępnym kontakcie to godzina realnej pracy - a w skali całego dnia efekt kumuluje się na wszystkich sprawach naraz.
Jest jeszcze wymiar techniczny, który akurat w tej branży wypada udowodnić: tak rozbudowany, interaktywny formularz nie każe czekać na załadowanie strony. Narzędzie jest lekkie - statyczny HTML i czysty JavaScript, bez frameworka i bez zewnętrznych zależności.
- Wydajność
- Ułatwienia dostępu
- Sprawdzone metody
- SEO
Wnioski
Nie każda strona ma pozyskiwać klienta. Ta ma go prowadzić - i to zdefiniowało każdą decyzję: zamiast marketingowego landingu powstało narzędzie, które odpowiada na pytania, zanim padną.
Kluczowa zmiana leży po stronie ekonomii czasu doradcy. Wiedzę o tym, jaki dokument, skąd i jak zdobyć, bierze na siebie interfejs - raz opisana, działa przy każdym kolejnym kliencie. To ta sama trzecia droga, co przy autorskim motywie WordPress dla agencji eventowej: nie zginać gotowego rozwiązania do potrzeb firmy, tylko zbudować dokładnie to, czego wymaga dany proces - i ani grama więcej.